Karta historii (11): Rozwojowe rodziny


Jak już kiedyś wspominałem – bywało często, że w naszym klubie grywały całe rodziny, oczywiście płci męskiej! Rzeczą naturalną było, że jeżeli ojciec był zawodnikiem, trenerem, działaczem lub tylko sympatykiem – to jego potomek lub potomkowie, jeżeli tylko nie byli na bakier ze sportem, wcześniej lub później w „Rozwoju” się znajdą.

Nasi synowie najczęściej grali do ukończenia wieku juniora. Później studia, praca zawodowa, rodzina. Ale była też grupa, całkiem liczna, która śladem swego ojca kontynuowała karierę w I drużynie seniorów. Tych to ludzi chciałbym dziś przypomnieć.

W roku 1975 aktywnym działaczem był Kazimierz Wiercioch. Później jego dwaj synowie – Andrzej i Grzegorz grali w I drużynie.

Dużo wcześniej, bo już w roku 1947 w barwach „Rozwoju” grał Teodor Waniek, kierownik drużyny w 1975 r., którego wnuk Zbyszek pełni tę samą funkcję obecnie, będąc jednocześnie bardzo aktywnym działaczem naszego Klubu. Wojtek Dziura, prawnuk Teodora, syn Zbyszka z powodzeniem bronił bramki naszej drużyny w rozgrywkach juniorskich i seniorskich.

W 1965 roku od „Rozwoju” rozpoczął marsz po ligowych boiskach Heniek Zdebel, by na zakończenie udanej kariery rozegrać jeszcze wiele dobrych spotkań przy ul. Zgody. Jego syn Tomek, mały, sympatyczny chłopak, którego grę w dziecięcych rozgrywkach oglądało się z dużą przyjemnością, zawojował potem Europę będąc po drodze również reprezentantem Polski!

Znane nazwisko nieodłącznie związane z „Rozwojem” to Buffi. Począwszy od Stasia, Adama, Piotrka, a tymczasem skończywszy na Krzysiu należącym do ekskluzywnego na razie Klubu Strzelców co najmniej 100 bramek w meczach mistrzowskich „Rozwoju”.

Kolejne „Rozwojowe” nazwisko to Rzeszutek. Bronek, kierownik sekcji piłki nożnej w trudnych dla klubu czasach oraz jego dwaj synowie – Krzysiek i Witek, którym później nieobce były ligowe boiska. Szczególnie dobrze mi się grało w napadzie z Witkiem. Niepozorny, ale zadziorny, nieustępliwy, nękający obrońców znakomicie ułatwiał mi zdobywanie bramek.

Nie sposób nie wspomnieć o Bosowskich. Ojciec Paweł widziany i słyszany prawie na każdym meczu i jego dwaj synowie – Adam i Michał oraz ich kuzyn Rafał. Uznane nazwisko to Witkowski. Władek, najlepsza główka w historii klubu, kończąca bramką moje dośrodkowania (do dziś ma odrobinę żalu, że on wsadzał głowę, a laury spływały na mnie)    i jego syn Rafał znany z występów na boiskach ekstraklasy.

W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat, które pamiętam grała w „Rozwoju” także spora ilość braci. Ale na koniec, by nie zapomnieć również o płci pięknej wspomnę, że z klubem związana jest także Ania Kuczera, córka Jurka, zawodnika z lat siedemdziesiątych ub. wieku oraz Jagoda Olejarczyk, żona Wojtka, byłego zawodnika naszych drużyn młodzieżowych.

autor: Paweł Wawoczny