
Autor hat tricka po wysokim zwycięstwie Rozwoju z Unią Rędziny.
– Fajnie, że odnosimy pierwsze zwycięstwo w sezonie. Było widać naszą przewagę, ale musimy wystrzegać się chaosu, który wkradał się w niektórych momentach. To nie może nas cechować. Jeżeli chcemy stawiać sobie najwyższy cel w tym sezonie, musimy kontrolować spotkania przez całe 90 minut.
– Można powiedzieć, że nie unieśliśmy pierwszego meczu w Radzionkowie, ale nie można było nad tym rozmyślać. Trzeba było go wymazać. Jednym meczem awansu ani się nie przegrywa, ani nie zdobywa. Odcinamy to grubą kreską, jedziemy dalej.
– Cieszę się ze zdobywanych bramek. Nie było łatwo podnieść się po kontuzji, początki były ciężkie, ale czuję się dobrze, gole wpadają. Oby tak było dalej. Szkoda, że wymijamy się trochę z „Czesiem”, mało meczów gramy razem. Miejmy nadzieję, że to się zmieni, Patryk do nas wróci i w końcu pogramy wspólnie trochę więcej.
– W trakcie meczu z Unią pierwszy raz założyłem kapitańską opaskę. Przekazał mi ją Piotrek Barwiński, czyli dostałem ją z najlepszych rąk. Fajny moment do zapamiętania.
– Przed nami mecze z Dramą Zbrosławice i rezerwami Zagłębia Sosnowiec. Na pewno nie możemy myśleć, że to beniaminkowie. Trzeba skupić się na tym, by oba te spotkania wygrać.
foto: Grzegorz Matla/slaskisport.tv
