
– Mecz z Victorią naprawdę nam wyszedł i w końcu dopięliśmy swego. W pierwszej połowie oddawaliśmy dużo strzałów, ale nic nie chciało wpaść, więc do przerwy było 0:0. Na drugą połowę wyszliśmy jeszcze bardziej nakręceni, bo wiedzieliśmy, że tworzymy sporo sytuacji i dobrze bronimy. Jak zdobyliśmy pierwszą bramkę, to już worek się rozwiązał i dokładaliśmy kolejne gole. Cieszy wygrana po tak długim czasie, dodatkowo na zero z tyłu i na wyjeździe. Tego nam brakowało, ale w końcu musieliśmy to przełamać. Cieszę się też, że wróciłem po urazie na pełne 90 minut i mogłem pomóc drużynie. Udało się strzelić gola i dorzucić asystę, co jeszcze bardziej mnie napędza. Nie wybiegam jeszcze mocno w przyszłość – skupiamy się na ostatnich meczach i końcówce sezonu.
