
MKS Myszków to rywal Rozwoju Katowice w 21. kolejce I grupy IV ligi śląskiej. Zagramy z nim na sztucznej nawierzchni w sobotę o 17:00, wierząc w pierwszy w tym roku wyjazdowy komplet punktów.
Dwa zwycięstwa, dwa remisy i aż sześć porażek. Tak przedstawia się bilans spotkań wyjazdowych Rozwoju Katowice, gdyby nie uwzględniać nim wrześniowej wygranej walkowerem za przegrane spotkanie z Unią Kosztowy 1:4. Pod względem występów w delegacjach słabsze w naszej IV lidze są tylko Szombierki Bytom oraz trzy zespoły zamykające tabelę, czyli Victoria Częstochowa, Unia Kosztowy i Warta Zawiercie. W żadnym stopniu nie koresponduje to z wysoką pozycją zajmowaną przez naszą drużynę – obecnie jest to najniższy stopień podium – nie mówiąc o seryjnych zwycięstwach w domowych meczach, czy to na „Kolejarzu” czy już teraz przy Asnyka.
Ten wyjazdowy problem dał się nam we znaki także tej wiosny, bo z trzech kolejnych delegacji – do Kamyka, Ptakowic i Sosnowca – przywieźliśmy do naszego nowego domu zaledwie 1 punkt. W sobotę nadarza się okazja na pierwszą tegoroczną pełną pulę w roli gości. Dotychczasowe wiosenne mecze w komplecie zaczynaliśmy o 11:00. Tym razem o 17:00 zmierzymy się w Myszkowie z MKS-em na sztucznym boisku położonym przy tamtejszym stadionie. Nawierzchnia może, ale nie musi stanowić naszego atutu, zwłaszcza że od momentu reaktywacji seniorskiej drużyny, choć funkcjonujemy przecież na co dzień na „sztuce”, na żadnym nienaturalnym boisku poza „Kolejarzem” i Asnyka w IV lidze nie wygraliśmy.
Czy atutem będzie nawierzchnia – albo przynajmniej nie okaże się problemem – to wyjdzie w praniu. Na pewno naszym atutem nie jest sytuacja kadrowa. Na dniach zabieg kolana czeka Roberta Woźniaka, kontuzja, jakiej nasz najlepszy napastnik nabawił się w meczu z Szombierkami, okazała się bardzo poważna. Nie da się też dziś oszacować, kiedy do gry wróci Cezary Ziarkowski. Listę nieobecnych od początku sezonu otwiera Patryk Gembicki, ale na szczęście w przypadku „Czesia” po kolejnych konsultacjach docierają pozytywne informacje i możliwe, że lada chwila będzie mógł wznowić treningi. Cieszymy się też, że do zajęć wrócił Olaf Baranowicz, choć akurat jego występ w Myszkowie trzeba jeszcze okrasić pytajnikiem. Po pauzie za kartki do dyspozycji trenera Tomasza Wróbla będzie znów Dawid Ciszewski.
Liczymy, że po dobrym, zwycięskim – 5:1 – zwycięstwie z Szombierkami utrzymamy się na dobrych torach i umocnimy w czołówce, mając potem w perspektywie dwa domowe spotkania – z Unią Kosztowy i Szczakowianką Jaworzno. Nie będzie to jednak tej soboty łatwe. MKS Myszków to zespół zajmujący obecnie 7. miejsce z dorobkiem 31 punktów, czyli o 7 mniejszym od Rozwoju. Podopieczni trenera Roberta Majchrzaka – taty Jordana, byłego napastnika zespołów juniorskich naszej akademii, który niedawno zadebiutował w słynnej Romie – będą z pewnością żądni rehabilitacji za wielkosobotnią porażkę w Mysłowicach z Unią Kosztowy 0:2.
Tak jak Rozwój, myszkowianie są drużyną własnego boiska. Z 10 meczów wygrali tu aż 6, 3 zremisowali, a przegrali jedynie z Unią Dąbrowa Górnicza i to dawno, bo w połowie września. W tym roku przed własną publicznością pokonali efektownie Dramę Zbrosławice 6:3, Szombierki Bytom 2:1, zaś ze Szczakowianką zremisowali 1:1. Barw MKS-u bronią nasi byli zawodnicy Filip Czapla i leczący obecnie uraz Krzysztof Czenczek. Najlepszymi strzelcami zespołu z 7 golami są Wiktor Podolski, Dominik Marek i Paweł Marchewka, a uwagę przykuwa też nazwisko byłego ligowca Mateusza Zachary.
Jesienią na „Kolejarzu” wygraliśmy z myszkowianami 1:0 po golu Oliwiera Kwiatkowskiego. W poprzednim sezonie w Myszkowie – tyle że na naturalnym boisku – przegraliśmy 0:1, by zrewanżować się wiosną zwycięstwem 2:0.
Najważniejsze wieści z Myszkowa będziemy przekazywać w sobotę za pośrednictwem naszej strony internetowej w tradycyjnej tekstowej relacji live.
MKS Myszków – Rozwój Katowice
21. kolejka I grupy IV ligi śląskiej
sobota, 15 września, godz. 17:00, boczne boisko w Myszkowie przy ul. Pułaskiego 13b
