
Komentarz Patryka Gembickiego, napastnika Rozwoju, po remisie 1:1 z Dramą Zbrosławice w 29. kolejce IV ligi śląskiej.
– Pierwsza połowa zdecydowanie dla Dramy. Było widać, że z przodu ma jakość, lepiej utrzymywała się przy piłce. Z drugiej strony – my solidnie się broniliśmy, fajnie pracowaliśmy w defensywie. Po przerwie weszło na boisko więcej młodych zawodników i więcej było otwartej gry. Drama miała ciut więcej przestrzeni, co w konsekwencji dało jej bramkę. Ale nam też częściej udawało się przedostawać pod pole karne rywali, mieliśmy więcej sytuacji. Mecz miał dość wysokie tempo, Drama postawiła mocny opór, a my jako młody zespół powalczyliśmy. Remis jest sprawiedliwy – ocenia „Czesio”.
Dla naszego napastnika, który pojawił się na boisku przed drugą połową, był to najdłuższy występ od momentu powrotu do zdrowia po kontuzji. Ten fakt uczcił bramką zdobytą z rzutu karnego, wywalczonego przez Maksymiliana Zielińskiego.
– Pierwszy raz rozegrałem 45 minut i super się czuję. To cieszy, choć brakuje mi jeszcze w niektórych momentach spokoju. Nie oszukam organizmu i nie wymażę faktu, że przez 1,5 roku nie grałem w piłkę. Dziś jestem zadowolony przede wszystkim z zespołu, bo zespół dał więcej niż mój rzut karny; zespół na niego zapracował. Chwała, że urwaliśmy ten punkt Dramie. Czekamy z wiarą na następne mecze, by znów spróbować zapunktować – mówi Patryk Gembicki, który tej wiosny zdobył 3 bramki i łącznie w Rozwoju ma już ich (ligowych) 75.
Jak wiadomo, „Czesio” to nie tylko zawodnik Rozwoju, ale też trener pracujący w naszej Akademii, prowadząc m.in. drużynę juniorów młodszych. Tym bardziej cieszyć musi go, że jego podopieczni z roczników 2009 i 2010 coraz większą grupą przebijają się do seniorskiej drużyny i debiutują w IV lidze.
– Jest to fajne. Oni sobie na to zapracowali. To w żadnym wypadku nie jest jakaś przysługa z mojej strony czy strony trenera Bosowskiego, przez którego ręce w Akademii również przechodzili. Sami sobie na to pracują, zasłużyli na debiuty, ale nie mogą się do tego przyzwyczajać. Muszą dawać z siebie jeszcze więcej na treningach i w meczach, by utrzymywać się na tym poziomie, rozwijać się i zgłaszać coraz większe aspiracje do gry w pierwszej drużynie – podkreśla Gembicki, który w przyszłość mimo trudnej teraźniejszości patrzy z optymizmem.
– Kolejny sezon będzie jeszcze trudniejszy niż obecny, młodzi zawodnicy na pewno będą mieli wahania formy, ale po to jesteśmy my, starsi, by ich ukierunkowywać we właściwą stronę, pomagać im. Staramy się robić to każdego dnia, na każdym treningu, trzymać ich w ryzach i nakręcać do ciężkiej pracy. My, starsi, też się wspieramy. Jestem pozytywnie nastawiony do tego pomysłu odmłodzenia drużyny w jeszcze większym stopniu. Na pewno się tego nie boję. Stawiamy na młodzież, wiele razy już przez to przechodziliśmy. Lubię takie trudne wyzwania – przekonuje Patryk Gembicki, dla którego sobotni występ był już tym numer 137 w ligowej przygodzie z Rozwojem.
