
W sobotę o 17:00 Rozwój Katowice zmierzy się na wyjeździe z Unią Turza Śląska w 23. kolejce IV ligi śląskiej.
Nasz zespół rusza do Turzy po serii dziewięciu meczów bez wygranej, czekając zarazem na pierwszą w tym roku wyjazdową zdobycz, ale też z pewną dozą optymizmu. Wrócił Mateusz Jastrzembski, po długiej przerwie coraz więcej minut zaczyna łapać Patryk Gembicki, po pauzie za kartki do dyspozycji będą Igor Rogowski i Jan Ludwig, a gra zaprezentowana we fragmentach spotkań z Przemszą (2:2), Kuźnią (2:4) czy Ruchem Radzionków (2:2) pozwala wierzyć, że nasz młody zespół sumiennie pracuje na przełamanie.
W sobotę zmierzymy się z sąsiadem w tabeli, który zajmuje 13. miejsce z dorobkiem 20 punktów (o 4 więcej od Rozwoju). Unia – spadkowicz z trzeciej ligi – u siebie legitymuje się bilansem 4-1-5. Wiosnę zaczęła od trzech porażek: z „Cidrami”, Gwarkiem Tarnowskie Góry i Rakowem II, po których zremisowała z Szombierkami, wyeliminowała LKS Tworków z Pucharu Polski i zainkasowała punkty walkowerem za Znicz Kłobuck. W zespole spod czeskiej granicy nie brakuje zawodników z przeszłością w wyższych ligach, jak Jan Janik, Mateusz Słodowy, Kamil Szymura, a za strzelanie goli odpowiada Marcin Ośliźlok, „dziewiątka”, która we wcześniejszych sezonach gwarantowała jakość w barwach Odry Wodzisław.
W Turzy poprzednio gościliśmy latem 2020 roku, na swoim drugim wyjeździe po reaktywacji I zespołu i zgłoszeniu go do rozgrywek IV ligi. Przegraliśmy wtedy z Unią 2:3, a gole dla naszego zespołu strzelali Bartosz Chwila i Robert Woźniak.
